„JESTEŚMY I CHCEMY ZOSTAĆ POLAKAMI”

Czarno-biała pocztówka przedstawiająca narożny, kilkupiętrowy budynek hotelu „Piast” w Czeskim Cieszynie. Na dachu znajduje się duży napis „HOTEL PIAST”; przed witrynami stoją przechodnie, a ulicą jadą samochody.

28 lipca 1920 r. Rada Ambasadorów podzieliła Śląsk Cieszyński. 13 czerwca 1958 r. Polska i Czechosłowacja podpisały umowę o ostatecznym wytyczeniu granicy. Pomiędzy tymi datami konflikt o region przechodził kilka kolejnych faz. Rozpoczął się jesienią 1918 r., powrócił w 1938 r., gdy Zaolzie przyłączono do Rzeczypospolitej, a następnie odżył po zakończeniu II wojny światowej. Układ o przyjaźni i wzajemnej pomocy z 10 marca 1947 r. wygasił otwarty spór międzypaństwowy, pozostawiając do późniejszego uregulowania kwestie graniczne, majątkowe i narodowościowe. Właśnie w ostatniej fazie tego procesu, jesienią 1957 r., powstał memoriał „O położeniu ludności polskiej w Czechosłowacji. Głos ludności polskiej z Zaolzia”. Zachowany w zbiorach Książnicy Cieszyńskiej dokument przedstawiał położenie zaolziańskich Polaków w chwili, gdy Warszawa i Praga przygotowywały się do ostatecznego uregulowania wzajemnych stosunków granicznych.

 

Czarno-biała pocztówka przedstawiająca narożny, kilkupiętrowy budynek hotelu „Piast” w Czeskim Cieszynie. Na dachu znajduje się duży napis „HOTEL PIAST”; przed witrynami stoją przechodnie, a ulicą jadą samochody.
Hotel „Piast” w Czeskim Cieszynie, przed II wojną światową noszący nazwę Domu Reprezentacyjnego „Polonia”. W gmachu, należącym do Towarzystwa Oszczędności i Zaliczek, mieściły się biura polskich towarzystw; budynek stanowił jeden z ważniejszych ośrodków polskiego życia społecznego na Zaolziu. Również po 1945 r. odbywały się w nim zebrania i imprezy organizowane przez PZKO. Pocztówka.

 

W drugiej połowie lat pięćdziesiątych nie chodziło już o zmianę przynależności państwowej Zaolzia. Warszawa nie zamierzała wracać do tej sprawy ani czynić położenia tamtejszych Polaków przedmiotem konfliktu z Pragą. Ostatnia odsłona sporu rozgrywała się więc przede wszystkim wewnątrz samej społeczności zaolziańskiej i między nią a władzami czechosłowackimi. Jej stawką były warunki dalszego istnienia polskich instytucji oraz utrzymania więzi z polskim życiem narodowym i kulturalnym.

Polski Październik rozbudził na Zaolziu nadzieje na zmianę dotychczasowej polityki. Polska prasa w Czechosłowacji zaczęła podejmować wcześniej przemilczane tematy, wzrosło zainteresowanie wydawnictwami sprowadzanymi zza Olzy, coraz głośniej domagano się wyjazdów młodzieży i nauczycieli do Polski oraz bezpośredniej współpracy kulturalnej. Ożywienie to nie przybrało jeszcze formy skoordynowanego wystąpienia, stworzyło jednak warunki, w których miejscowi działacze zaczęli otwarcie formułować wcześniej tłumione oczekiwania.

Władze czechosłowackie szybko uznały te dążenia za niebezpieczne. Kontakty z Polską zaczęto kojarzyć z burżuazyjnym nacjonalizmem, separatyzmem i „gomułkowszczyzną”. Wiosną 1957 r. Jan Havlásek, kierujący referatem kultury i oświaty w Czeskim Cieszynie, przedstawił tezy o stopniowym „spływaniu” grup narodowych w społeczeństwie socjalistycznym. Josef Lukáš, dyrektor szkoły partyjnej w Ostrawie, przekonywał polskich członków KPCz, że nie stanowią integralnej części narodu polskiego i powinni rozwijać własną kulturę rodzimą bez oglądania się na Kraków i Polskę. Miejscowe pieśni i stroje uznawał za wspólne dziedzictwo Polaków i Czechów. Jego wystąpieniu poświęcono opublikowany wcześniej artykuł „Nie jesteście częścią narodu polskiego” (https://kc-cieszyn.pl/nie-jestescie-czescia-narodu-polskiego).

Narastające napięcie ujawniło się podczas V Zjazdu Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w lipcu 1957 r. Entuzjazm delegatów wywołały słowa przedstawiciela Warszawy, że „Polska jest matką wszystkich Polaków”. Poza oficjalnymi obradami polscy goście słuchali jednak skarg na postępującą czechizację, ograniczanie kontaktów z krajem macierzystym i bierność konsulatu PRL w Ostrawie. Zjazd pokazał więc zarazem skalę nadziei wiązanych z Polską i rozczarowanie jej dotychczasową postawą.

W takich warunkach, niemal w nawiązaniu do wystąpień J. Havláska i J. Lukáša, jesienią 1957 r. powstał memoriał „O położeniu ludności polskiej w Czechosłowacji. Głos ludności polskiej z Zaolzia”. Wykazując – w opozycji do czeskich komunistów – rodzimy charakter polskiej ludności Zaolzia i jej więzi z narodem polskim, był on zbiorową próbą przedstawienia władzom PRL sytuacji, którą miejscowa społeczność uważała za zagrożenie dla swojej przyszłości narodowej. Inicjatywa wyszła od zaolziańskich Polaków, wspieranych przez środowisko cieszyńskie oraz pochodzących z Zaolzia działaczy mieszkających w Polsce. Nie stanowiła kolejnej odsłony sporu terytorialnego między Warszawą a Pragą, lecz miała skłonić polskie władze do zainteresowania się położeniem rodaków pozostających w granicach Czechosłowacji.

Przygotowany wówczas dwudziestosześciostronicowy maszynopis memoriału przedstawiciele ludności zaolziańskiej przekazali cieszyńskiemu Miejskiemu Komitetowi Frontu Jedności Narodu. Dokument nie zawiera daty ani podpisów. Do jednej z kopii dołączono jednak notę przewodnią opatrzoną datą „Cieszyn, październik 1957”, w której Komitet informował, że nazwiska autorów i pośredników są mu znane, lecz ze „zrozumiałych względów” nie zostają ujawnione. Memoriał wraz z brudnopisami, materiałami roboczymi i śladami przygotowywanego kolportażu zachował się w zbiorach Książnicy Cieszyńskiej.

Pozostała dokumentacja pokazuje rozmiary przedsięwzięcia. Zachował się drugi kompletny egzemplarz, wcześniejsze redakcje, poprawki, zestawienia statystyczne oraz trzy karty projektu zakończenia niewłączonego do czystopisu. Na obwolucie zapisano czerwonym ołówkiem: „Memoriał” i „Ilość egzemplarzy 25 + 9”, a poniżej umieszczono rozdzielnik obejmujący między innymi posłów Jana Żurka, Józefa Farnego i Władysława Gawlasa. Nie wiadomo, ile kopii rzeczywiście sporządzono i dostarczono, zapis świadczy jednak o planowanym szerokim kolportażu. Memoriałowi towarzyszy bogata dokumentacja, obejmująca materiały źródłowe, opracowania i zestawienia statystyczne dotyczące różnorakich zagadnień, a także indywidualne skargi i dokumentację ukazującą losy poszczególnych mieszkańców Zaolzia.

Materiały robocze pozwalają częściowo odtworzyć sposób przygotowania dokumentu. Jedna z kart zawiera szkic podziału zagadnień między kilka osób, na innej zachował się rękopis Ludwika Brożka (1907–1976), bibliotekarza, bibliografa i kustosza cieszyńskich zbiorów muzealnych. Fragment tego rękopisu, dotyczący spraw kulturalno-oświatowych, niemal dosłownie włączono do memoriału. Udział Brożka w opracowaniu tej części można uznać za źródłowo potwierdzony, brak natomiast podstaw, aby przypisywać mu autorstwo całości. Krzysztof Nowak wymienił wśród osób tworzących cieszyńskie zaplecze akcji także Władysława Oszeldę, Emanuela Guziura i Karola Wigłasza. Przedsięwzięcie miało charakter zbiorowy, lecz dokładnego podziału zadań nie da się odtworzyć.

Memoriał rozpoczyna się od obrony rodzimego charakteru polskości na Zaolziu. Autorzy odwołują się do języka ludności, wyników spisów oraz rozwoju polskiego ruchu narodowego od połowy XIX w. Przywołują Pawła Stalmacha, Andrzeja Cinciałę, Jana Kubisza, Franciszka Michejdę, Jerzego Cienciałę i Józefa Londzina, podkreślając chłopskie i robotnicze pochodzenie miejscowej inteligencji. Polemizują w ten sposób z czeską publicystyką, która przedstawiała polską świadomość narodową jako twór przyniesiony na Śląsk Cieszyński przez galicyjskich imigrantów, księży i nauczycieli.

Dalsze części dokumentu poświęcone są usuwaniu Polaków z odpowiedzialnych stanowisk, kurczeniu szkolnictwa, podporządkowaniu PZKO, kontroli prasy, utrudnianiu kontaktów z Polską i przejmowaniu majątku dawnych organizacji. Szczególne znaczenie ma przypadek Pawła Cieślara, przedwojennego komunisty, który na początku lat pięćdziesiątych skrytykował politykę narodowościową na Śląsku Cieszyńskim. Choć posługiwał się językiem marksistowsko-leninowskim i domagał się przestrzegania praw przyznanych ludności polskiej, został ukarany partyjnie i odsunięty od działalności. Autorzy wykazują w ten sposób, że zarzut „nacjonalizmu” można było skierować również przeciw staremu komuniście, jeżeli upominał się o polskie szkoły i instytucje.

W części dotyczącej szkolnictwa wskazuje się na spadek liczby klas i uczniów, trudności z otwieraniem polskich kierunków zawodowych, ograniczanie wyjazdów do Polski oraz kierowanie absolwentów do pracy poza regionem. Niepokój budzi zwłaszcza sytuacja nauczycieli odciętych od współczesnej polszczyzny. „Język ich ma w sobie dużo gwary śląskiej i zachwaszczony jest czechizmami — o co nie trudno z powodu konieczności posługiwania się językiem czeskim, jako obowiązującym językiem urzędowym również w szkołach polskich” — piszą autorzy. Opis kurczenia się szkolnictwa podsumowują słowami: „Plan czeskiej polityki wynaradawiania to: najpierw uporać się z okręgiem bogumińskim, następnie z karwińskim, a na końcu z powiatem cieszyńskim”. Już w 1957 r. – jak widać – degradację języka, zwłaszcza w szkołach, łączono z szerszym procesem asymilacyjnym.

Polski Związek Kulturalno-Oświatowy przejął po 1947 r. wiele zadań dawnych polskich organizacji, nie odziedziczył jednak ich samodzielności. Zależał od dotacji i podlegał nadzorowi partyjnemu. Autorzy widzą rozdźwięk między kołami terenowymi, gdzie nadal żywa była potrzeba kontaktów z Polską, a kierownictwem zobowiązanym do zwalczania „teorii dwóch ojczyzn”. Podobnie oceniają prasę. „Redakcji nie wolno korzystać z prasy polskiej! Wyjątki [fragmenty] z przemówień Gomułki, specjalnie przez władze centralne dobrane, tłumaczy się z czeskiego! Nie wolno korzystać z tekstów oryginalnych” — piszą o „Głosie Ludu”. Także „Zwrot”, redagowany przez Pawła Kubisza (1907–1968), poddano kontroli specjalnego kolegium.

Dalsze partie dokumentu dotyczą zatrudnienia, emerytur, przepustek, transferowania wynagrodzeń do Polski oraz losów majątku dawnych stowarzyszeń. W ujęciu autorów ukazują materialne podłoże tego samego procesu: społeczność pozbawiana niezależnych instytucji, majątku i swobodnej łączności z Polską miała coraz mniej możliwości samodzielnego kształtowania życia narodowego.

Memoriał nie ograniczał się do diagnozy. W zachowanym projekcie końcowych wniosków domagano się „rewizji wykonywania Układu o przyjaźni i wzaj. pomocy z 1947 r.” w zakresie jego wpływu na położenie Polaków na Zaolziu. Żądano zaniechania nacisku politycznego i ekonomicznego oraz prób tworzenia „nowych pojęć narodowościowych”; uzupełnienia polskiego szkolnictwa, dokształcania nauczycieli i umożliwienia młodzieży studiów w Polsce, a także wzajemnego uznawania dyplomów. W dziedzinie kultury postulowano samodzielność polskich organizacji, reaktywowanie organizacji młodzieżowych i sportowych, zwrot ich majątku, fachową obsadę redakcji polskich czasopism oraz kontakty Sceny Polskiej z teatrami w Polsce.

Program obejmował również sprawy gospodarcze i graniczne: proporcjonalny udział Polaków w kierownictwie przemysłu, handlu i spółdzielczości, zaniechanie wysyłania Zaolziaków do pracy w głębi kraju, uregulowanie przepustek i transferu zarobków oraz ochronę praw majątkowych po obu stronach granicy. Listę zamykały postulaty utrzymania lub rozszerzenia małego ruchu granicznego i skuteczniejszego nadzoru polskich placówek dyplomatycznych, konsularnych oraz władz krajowych nad realizacją układu.

Memoriał jest źródłem zaangażowanym: jego język bywa gwałtowny, niektóre uogólnienia oparto na pojedynczych przypadkach, a dane statystyczne i kwalifikacje prawne wymagają konfrontacji z innymi źródłami, aktami wytworzonymi przez urzędy, aparat partyjny, służbę bezpieczeństwa, a także z dokumentacją PZKO i materiałami dyplomatycznymi. Zarazem pokazuje, jak sytuację postrzegali ludzie poddani opisywanej polityce, i ujawnia mechanizmy, których skutki stały się wyraźniejsze dopiero później.

Dokumentację tę wykorzystał już częściowo Krzysztof Nowak w monografii „Mniejszość polska w Czechosłowacji 1945–1989. Między nacjonalizmem a ideą internacjonalizmu”. Ustalił, że cieszyńskie struktury Frontu Jedności Narodu przekazały memoriał marszałkowi Sejmu PRL, Komitetowi Centralnemu PZPR i Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Urzędowego biegu poszczególnych kopii nie udało się odtworzyć. Wiadomo, że anonimowe pisma dotyczące Zaolzia bywały przekazywane Komitetowi Centralnemu KPCz, a po stronie czechosłowackiej podejmowano próby ustalenia ich autorów. Brak jednak dowodu, że omawiany memoriał został przekazany Komitetowi Centralnemu KPCz. Nie ma również świadectw, by akcja skłoniła Warszawę do poważniejszej interwencji lub wpłynęła na stanowisko Pragi.

W 1958 r. nasiliła się kampania przeciw polskiej inteligencji. Paweł Kubisz został usunięty z redakcji „Zwrotu” i objęty zakazem publikowania, Henryk Jasiczek (1919–1976) stracił stanowisko w „Głosie Ludu”, a sankcje dotykały kolejnych krytyków polityki narodowościowej. Represje wobec Kubisza i Jasiczka nie dowodzą ich udziału w przygotowaniu memoriału, pozwalają jednak lepiej zrozumieć, dlaczego jego rzeczywiści autorzy nie ujawnili swoich nazwisk. Uchwała Biura Politycznego KC KPCz z 27 stycznia 1959 r. potwierdziła kierunek polityki: położenie ludności polskiej uznano za wewnętrzną sprawę Czechosłowacji, odrzucono pogląd, że Polska jest jej duchową ojczyzną, a zakres odrębności miało określać państwo. Krzysztof Nowak ocenił, że sprowadzało to polską społeczność do roli lokalnej grupy etnograficznej, wyposażonej w kontrolowane instytucje, lecz pozbawianej żywego odniesienia do narodu macierzystego.

Wyznaczone pod koniec lat pięćdziesiątych ramy przetrwały w następnych dekadach. PZKO pozostawał organizacją nadzorowaną, prasa podlegała kontroli, szkoły działały w czechosłowackim systemie państwowym, a kontakty z Polską zależały od decyzji aparatu. Urbanizacja, małżeństwa mieszane, czeska edukacja, rynek pracy i media także sprzyjały asymilacji, lecz władze świadomie wzmacniały te procesy i ograniczały działania podtrzymujące więź z Polską.

Nie oznaczało to zakazu działalności pod polskim – nominalnie – szyldem. Istniały szkoły, czasopisma i PZKO, działały chóry, teatry amatorskie i zespoły folklorystyczne. Instytucje te miały jednak zaspokajać elementarne potrzeby polskojęzycznej ludności Czechosłowacji, nie zaś zapewniać jej pełne uczestnictwo w życiu narodu polskiego. Można było deklarować polską narodowość, posyłać dzieci do polskiej szkoły i pielęgnować miejscowy repertuar, a zarazem tracić kontakt z ideami, sporami politycznymi, twórczością i doświadczeniami kształtującymi Polaków w kraju. Miejscowa kultura nadal nosiła nazwę polskiej, lecz rozwijała się w coraz bardziej zamkniętym obiegu.

Proces ten obejmował również język. Ograniczenie kontaktu z żywą polszczyzną ogólną osłabiało związek gwary z językiem literackim, a później także z szybko zmieniającą się polszczyzną potoczną, medialną i młodzieżową. Wraz z językiem oddalał się świat pojęć, skojarzeń i doświadczeń obecnych w polskiej kulturze. Gwara mogła więc pozostawać znakiem miejscowej polskości, coraz słabiej jednak łączyć jej użytkowników ze współczesnym życiem narodowym, a w dłuższej perspektywie – budować bariery w komunikowaniu  się z rodakami w Polsce.

Czechosłowackie władze komunistyczne nie stworzyły zaolziańskiej odrębności. Zastały kulturę chłopską i robotniczą, w znacznej mierze ukształtowaną przez dziedzictwo protestanckie, oraz dystans wobec „szlacheckiej Polski” — pańskiej, a zarazem zacofanej, klerykalnej i insurekcyjnej. Świadomie wykorzystały jednak to przeciwstawienie: plebejski sposób przeżywania polskości, społeczną równość i solidaryzm, dotąd stopniowo adaptujące się w obrębie kultury polskiej, zaczęto przedstawiać jako dowód samowystarczalności miejscowej wspólnoty. Regionalna swojskość stawała się substytutem polskości.

Po upadku komunizmu zniknęły odwołania do proletariackiego internacjonalizmu, nie zniknął jednak utrwalony przez dekady sposób rozumienia miejscowej kultury jako świata w znacznej mierze samodzielnego wobec kultury polskiej. W nowych warunkach nie uzasadniano już tego klasowym zbrataniem narodów, lecz chętniej odwoływano się do wielokulturowości pogranicza, transgraniczności i europejskości. Kategorie te dostarczyły nowego uzasadnienia dla przesunięcia akcentu z przynależności narodowej na lokalność. W rezultacie owych zjawisk kultura zaolziańska, dawniej rozumiana jako miejscowa postać kultury polskiej, mogła być przedstawiana jako odrębna całość, do której polskość należała już tylko jako jeden z historycznych dopływów.

Znamiennego przykładu dostarcza wydany w 2026 r. „Slovník Česko-Polský Po našimu” Aleny Starej. Wśród około 19 tysięcy haseł znajdują się liczne gwarowe odpowiedniki wyrazów należących do podstawowego zasobu polszczyzny. Zapisane czeską transkrypcją jako jednostki „po našimu” i zestawione z osobnym odpowiednikiem polskim, tracą dla czytelnika widoczny związek z polszczyzną ogólną. Nie ma podstaw, by przypisywać autorce świadomy zamiar odpolszczenia gwary. Jej sposób opisu pokazuje jednak, że „polskie” może być odczuwane jako zewnętrzne, choć ten sam wyraz w postaci gwarowej uchodzi za własny.

Z tym zjawiskiem wiąże się zjawisko „tustelanizmu” (od gwarowego „tu stela”, czyli „stąd”): w ujęciu krytycznym postawa, w której miejscowe zakorzenienie zastępuje identyfikację narodową. Józef Szymeczek nazwał ten proces „uwstecznianiem się świadomości narodowej”. Memoriał nabiera pełnego znaczenia w świetle tych późniejszych następstw. Jego autorzy uchwycili początek oddzielania polskiej deklaracji od uczestnictwa w polskiej kulturze i wspólnocie historycznej. Polskość mogła zachować nazwę, instytucje i obrzędy, tracąc wspólny język kultury, repertuar odniesień i doświadczenia. Stawała się jak biblijna sól zwietrzała: nadal nosiła tę samą nazwę, lecz coraz słabiej nadawała smak zbiorowemu życiu.

W 1957 r. wierzono jeszcze, że – skoro „jesteśmy i chcemy zostać Polakami” – proces ten można powstrzymać. Już wtedy jednak, zrezygnowano z najostrzejszego zakończenia, mającego zwieńczyć memoriał. Przyczyn tej decyzji źródła nie wyjaśniają. Kilka niewłączonych, pokreślonych i opatrzonych dopiskami kart, zarówno w odręcznym wariancie tekstu, jak i maszynopisie, pozostało jednak w teczce z brudnopisami.

Poniżej zapoznać się można z fragmentami zakończenia. Całość dostępna jest w zespole Archiwalia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Książnicy Cieszyńskiej. W transkrypcji zachowano język i skróty źródła, usuwając jedynie przeniesienia wyrazów na końcu wierszy.

 

*                 *                    *

 

Fragment projektu zakończenia, który nie wszedł do ostatecznej wersji memoriału

„Pozostaje do sprecyzowania, gdzie tkwią przyczyny takiego stanu rzeczy, który nie przynosi honoru Czechom, boleśnie dotyka Polaków i wyrządza szkodę idei proletariackiego zbratania się narodów, należących do jednego obozu socjalizmu i pokoju.

Otóż oświadczamy z całą stanowczością i szczerością, że my Polacy naszą postawą zarówno obywatelską, jak i polityczną postępujemy lojalnie i rzetelnie wobec Partii i władz ČSR, wypełniamy jak najsolidniej nasze obowiązki i w niczym nie zadrażniamy stosunków z Czechami.

Jedyną naszą winą w oczach Czechów jest to, że jesteśmy i chcemy zostać Polakami i nie chcemy się »zasymilować«, tak jak nie »zasymilowali się« nasi przodkowie przez z górą 600 lat. Przyczyny zatem tkwią poza nami, względnie są od nas niezależne. W pierwszej linii są to Czesi, którzy ten teren chcą jak najprędzej »zasymilować« i wykazać, że panują nad nim w zdecydowanej większości.

[…]

Nasilenie polityki czeskiej, której nie wahamy się określić jako eksterminacyjnej, ujawniło się wyraźnie w okresie wydarzeń październikowych w Polsce Ludowej, do których Czesi ustosunkowali się zdecydowanie negatywnie.

I tak jak wystąpienie tow. Cieślara w r. 1952 w sprawie stosunków narodowościowych ludności Śląska Cieszyńskiego w ČSR posłużyło Czechom za pretekst do przeprowadzenia czystki wśród ludności polskiej w Partii KPCz i organizacji PZKO, tak też pod pozorem zwalczania »gomułkowszczyzny« zwalcza się wszystko, co polskie.

Do walki z tymi bezustannie nękającymi nas metodami wynaradawiania potrzeba nam obrony i pomocy naszej Macierzy — Polski Ludowej.

O ile w początkowym okresie powojennym do r. 1950 przedstawicielstwa PRL żywo interesowały się losami ludności polskiej w ČSR i sposobem realizacji układu o przyjaźni i wzajemnej pomocy z 1947 r., to w latach od 1950 do 1956 położenie tej ludności było dla władz polskich całkowicie obojętne – gorzej jeszcze: przychodzili do nas z drugiej strony Olzy oficjalni przedstawiciele polscy i nawoływali w Czeskim Cieszynie na publicznych zebraniach towarzyszy czeskich do wykończenia i rozgromienia  resztek polskiego nacjonalizmu w ČSR przy żywiołowym i gromkim aplauzie czeskich szowinistów. I rzeczywiście apel za każdym razem odnosił skutek: Czesi wykańczali i rozgramiali polskość Zaolzia.

[…]

Polska Ludowa winna sobie uświadomić, ze na tym małym skrawku ziemi żyje lud polski o najlepszych tradycjach szczerze demokratycznych i to od najdawniejszych lat, kiedy to jeszcze na innych ziemiach Polski rozpierał się duch szlachetczyzny. Z tej ziemi wyszły szeregi najlepszych jej synów, dla których żadna ofiara nie była dość wielka, by bronić polskości tej Ziemi, a gdy wyrzuceni z Niej musieli Ją  opuścić, pomnożyli szeregi dzielnych i wartościowych szermierzy o rozwój i potęgę Polski Ludowej we wszystkich dziedzinach jej życia i pracy, nauki i organizacji życia publicznego i politycznego. A każda grupa etniczna tak długo utrzymuje swoje wartości, jak długo żyje w klimacie i na gruncie, które ją wydały.

Głosem naszym sięgamy do sumienia Polski Ludowej.

Nie stać polskiej racji stanu, by zezwalać na dalsze karczowisko polskości na jej rubieżach!”

Książnica Cieszyńska, APTL 030.118 [a], s. 29–31 (https://sbc.org.pl/publication/978113).


Dokumentacja związana z przygotowaniem i rozpowszechnianiem memoriału zachowała się w zespole Archiwalia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, w czterech kolejnych jednostkach o sygnaturach APTL 030.115–030.118 (https://sbc.org.pl/publication/976814). Obejmuje czystopisy i kopie dokumentu, jego wcześniejsze redakcje, brudnopisy, projekt niewłączonego zakończenia, materiały statystyczne i prasowe, opracowania poszczególnych zagadnień oraz ślady organizacji jego planowanego kolportażu. Całość liczy kilkaset stron i pozwala prześledzić nie tylko treść memoriału, lecz również sposób jego powstawania. Wszystkie materiały zostały zdigitalizowane i są dostępne online za pośrednictwem Śląskiej Bibliotece Cyfrowej.

Krzysztof Szelong