„NIE JESTEŚCIE CZĘŚCIĄ NARODU POLSKIEGO”

Pierwsza plansza wystawy plenerowej „Zaolzie teraz” autorstwa Mariana Steffka, Książnica Cieszyńska, 2011

W obliczu bolszewickiego najazdu, w lipcu 1920 r. dokonano podziału Śląska Cieszyńskiego. Decyzja Rady Ambasadorów na dekady wpisała się w codzienność tysięcy Polaków, którzy z czasem mieli usłyszeć: „Nie jesteście częścią narodu polskiego […] PZKO winno tworzyć swoistą rodzimą kulturę”…

 

Pierwsza plansza wystawy plenerowej „Zaolzie teraz” autorstwa Mariana Steffka, Książnica Cieszyńska, 2011
Cyfrowa kopia pierwszej planszy wystawy „Zaolzie teraz”, zrealizowanej przez Mariana Steffka w ramach projektu Książnicy Cieszyńskiej (2011–2012).

 

W środę 28 lipca 1920 r. Armia Czerwona zdobyła Białystok. Tego samego dnia obradująca w Paryżu Rada Ambasadorów Mocarstw Koalicyjnych podjęła decyzję o podziale Śląska Cieszyńskiego, kończąc w ten sposób trwający od jesieni 1918 r. polsko-czechosłowacki spór o przynależność państwową tego regionu. Na mocy decyzji koalicjantów Czechosłowacji przypadły: powiat polityczny frydecki oraz większość powiatów cieszyńskiego i frysztackiego. Według oficjalnych dokumentów rządu czechosłowackiego z 1920 r., na całym przyznanym Czechosłowacji obszarze Śląska Cieszyńskiego zamieszkiwało 30 192 Niemców, 113 152 Czechów i Słowaków, 137 043 Polaków, 118 osób innej narodowości oraz 5 495 cudzoziemców. Według tych samych źródeł, na terenie włączonych do Republiki Czechosłowackiej części dawnych powiatów cieszyńskiego i frysztackiego, których obszar stanowił właściwy przedmiot polsko-czechosłowackiego sporu i utożsamiany jest z Zaolziem, proporcje te przedstawiały się następująco: 18 248 Niemców, 32 661 Czechów i Słowaków, 121 950 Polaków, 87 osób innej narodowości oraz 4 218 cudzoziemców. Z danych tych wynika, że o ile na całym czeskim obszarze Śląska Cieszyńskiego Polacy stanowili w 1920 r. niemal 49% ogółu ludności (nie licząc cudzoziemców), Czesi, Morawianie i Słowacy zaś 40%, to na samym Zaolziu procentowy udział ludności polskiej wzrastał aż do 70,5%, czechosłowackiej zaś spadał do ledwie 19%. Jak twierdzi czeski historyk Jaroslav Valenta, podział Śląska Cieszyńskiego dokonany został przez Radę Ambasadorów w oparciu o projekt dostarczony jej przez Eduarda Beneša.

Po upływie 100 lat, wyniki przeprowadzonego w 2021 r. spisu powszechnego w Republice Czeskiej ujawniły, iż na terenie Zaolzia zamieszkuje już tylko nieco ponad 18 000 osób deklarujących polską przynależność narodową, a kolejnych 5 000 przyznaje się do podwójnej tożsamości, np. polsko-czeskiej lub czesko-polskiej. Wśród wielu czynników, które w ciągu stulecia doprowadziły do tak radykalnego obniżenia liczby zaolziańskich Polaków, kluczowe miejsce zajmuje proces czechizacji — prowadzony różnymi metodami, o zróżnicowanej intensywności, z zastosowaniem rozmaitych strategii administracyjnych i narracyjnych, zależnych od zmieniających się realiów ustrojowych i międzynarodowych, lecz realizowany konsekwentnie przez kolejne dekady.

Zjawisko to, przez długi czas pomijane przez historyków i opinię publiczną w Polsce, dopiero w ostatnich latach, głównie za sprawą badań Grzegorza Gąsiora (Slezská matice osvěty lidové a národnostní otázka na Těšínsku 1920–1938. Výběrová edice dokumentů, Český Těšín 2020; Polityka narodowościowa państwa na czechosłowackim Śląsku Cieszyńskim w latach 1920–1938, Warszawa 2020), zostało głębiej rozpoznane w odniesieniu do okresu międzywojennego. Niestety, czechizacja Zaolzia realizowana w okresie powojennym nie doczekała się dotąd systematycznych opracowań naukowych – poza publicystyką historyczną oraz rozproszonymi analizami. Wyjątek stanowi monografia Krzysztofa Nowaka (Mniejszość polska w Czechosłowacji 1945–1989. Między nacjonalizmem a ideą internacjonalizmu, Cieszyn–Katowice 2010), oparta na obszernym materiale źródłowym, która jednak pozostaje poza głównym nurtem refleksji badawczej. Wydaje się, że problematyka ta wciąż uchodzi za temat niewygodny — niepodejmowany ani przez polskich, ani czeskich badaczy.

Rzecz ta budzi zdziwienie, ponieważ po otwarciu archiwów w 1989 r. nie istnieją już istotne przeszkody źródłowe. Co więcej, część materiałów jest dziś dostępna nawet w formie cyfrowej. Dotyczy to nie tylko publikacji prasowych czy wydawnictw zwartych, ale także dokumentów archiwalnych. Przykładem może być kolekcja Polskiego Związku Zachodniego przechowywana w Książnicy Cieszyńskiej — zawierająca znaczący zbiór źródeł dotyczących mniejszości polskiej na Zaolziu z lat 1945–1957, ukazujących przejawy dyskryminacji, działania władz czechosłowackich wobec grupy polskiej oraz starania jej reprezentantów — najpierw o utrzymanie granicy z 1938 r., później zaś w zakresie ochrony praw mniejszościowych. Materiał ten, wykorzystywany dotąd przez nieliczne grono badaczy, został zdigitalizowany i udostępniony przez Książnicę za pośrednictwem Śląskiej Biblioteki Cyfrowej.

Co istotne, kolekcja ta zawiera również obszerny zestaw archiwaliów dokumentujących sytuację mniejszości polskiej na Zaolziu w okresie tzw. „polskiego października”, gdy wydarzenia w Polsce budziły nadzieje wśród miejscowych Polaków na złagodzenie narodowego ucisku. Aspiracje te spotkały się jednak z jednoznaczną reakcją struktur partyjnych, których stanowisko wydawało się zbieżne z poglądami nacjonalistycznych środowisk skupionych po wojnie wokół Czechosłowackiej Partii Narodowo-Socjalistycznej, na Zaolziu identyfikowanej z jej miejscowym przywódcą Františkiem Uhlířem. Właśnie były – jak twierdzi Krzysztof Nowak – „uhlířowiec” obecnie zaś prominentny członek Komunistycznej Partii Czechosłowacji, kierujący referatem kultury i oświaty w Czeskim Cieszynie, Jan Havlásek, sformułował tezę, która została poddana dyskusji podczas posiedzenia Komitetu Partyjnego KPCz. Zgodnie z nią po „zwycięskim lutym” 1948 r., kiedy Czechosłowacja stała się państwem komunistycznym, różnice narodowościowe utraciły jakiekolwiek znaczenie i ograniczają się jedynie do językowych odrębności. Według Havláska pożądanym zjawiskiem jest narodowe „splývání” — rozumiane jako proces prowadzący do zanikania narodowych odrębności i stopniowego ujednolicania tożsamości Czechów i Polaków, zwłaszcza wśród klasy robotniczej. Cytując jego wypowiedź: „[…] kto uważa Polskę za ojczyznę Polaków na Śląsku Cieszyńskim dopuszcza się, choćby to robił nieświadomie, poważnego odchylenia separatystycznego[…]”. Wątek ten odnosił się wprost do opinii zyskującej wówczas wśród Polaków z Zaolzia na popularności, że posiadają oni dwie ojczyzny – materialną (Czechosłowację) oraz duchową (Polskę).

Opinie Havláska wywołały poruszenie wśród polskich aktywistów KPCz w Czeskim Cieszynie, którzy dostrzegli w nich potencjalne wezwanie do przymusowej asymilacji. Zaledwie tydzień po dyskusji nad tezami Havláska odbyło się zebranie Organizacji Zakładowej KPCz przy polskiej jedenastoletniej szkole ogólnokształcącej w Czeskim Cieszynie, na którym obawy Polaków miał uspokoić kierownik szkoły partyjnej w Ostrawie, Josef Lukáš. Ten jednak nie tylko podtrzymał opinię Havláska, iż błędem jest przekonanie, że zaolziańscy Polacy mają dwie ojczyzny, ponieważ ich jedyną ojczyzną jest Czechosłowacja, ale – z prawdziwie partyjną szczerością – stwierdził, że asymilacja w warunkach bezklasowego społeczeństwa jest procesem naturalnym, któremu nie należy się przeciwstawiać, zaś żyjący w Czechosłowacji Polacy w żadnym razie nie powinni się uważać za integralną część narodu polskiego. Są bowiem tylko „grupą narodowościową”, która bez oglądania się „na kulturę Krakowa czy Polski w ogóle”, sama, choć we współpracy z Czechami, „musi sobie tworzyć kulturę”. Jej członkowie powinni przy tym pamiętać, iż „pieśni ludowe i stroje cieszyńskie są tak własnością Czechów, jak i Polaków”. Co więcej, okazał się w swoich poglądach bardziej nawet radykalny niż sam Havlásek, który dopuszczał wszak istnienie różnic językowych. Jak bowiem otwarcie stwierdził: „Każdy ma prawo posługiwać się swoim językiem ojczystym, ale Polacy w Czechosłowacji powinni z wdzięczności mówić po czesku”.

Nieczęsto zdarzało się, by cele polityki narodowościowej wobec Polaków na Zaolziu były tak otwarcie przedstawiane przez przedstawiciela władz. Z jego wypowiedzi jasno wynikało, że zaolziańscy Polacy – przez dziesięciolecia stanowiący najbardziej aktywną, ofiarną i patriotyczną część polskiej społeczności Śląska Cieszyńskiego – mają się wyrzec swojej narodowej tożsamości. Oczekiwano od nich nie tylko odcięcia się od polskiego dziedzictwa historycznego i kulturowego czy rezygnacji z języka polskiego, ale również zawężenia aspiracji kulturalnych do cieszyńskiego folkloru, przedstawianego jako wspólne dziedzictwo Czechów i Polaków. W wygłoszonych przez Josefa Lukáša tezach zawierał się w istocie prosty program, mający doprowadzić do przekształcenia polskiej społeczności na Zaolziu w grupę etnograficzną, w „mówiących po polsku Czechosłowaków”. W następnych dekadach program ten, jasno wyartykułowany przez partyjnego ideologa, był z całą konsekwencją wdrażany, z biegiem czasu napotykając na coraz słabszy opór samych zainteresowanych…

Jeśliby więc szukać powodów wyjaśniających, dlaczego w 2021 roku liczba Polaków mieszkających na Zaolziu zmniejszyła się do 18 000 osób, a wielu spośród nich wyraża silny dystans wobec współczesnej Polski — z jej, w ich mniemaniu, obcym zaolziańskiemu duchowi dziedzictwem romantycznym, szlacheckim i „klerykalnym” — koncentrując całą swą aktywność na uprawianiu folkloru i sławieniu coraz bardziej czechizującej się gwary, nie widząc potrzeby poznawania współczesnej kultury polskiej ani idei napędzających jej życie polityczne i społeczne, odrzucając potrzebę zgłębiania polskiej historii, a nawet języka polskiego w jego aktualnej, codziennej wersji, a przede wszystkim — ograniczając uczucie patriotyzmu do samego tylko Zaolzia — to właśnie tam należałoby szukać mechanizmów, które zapoczątkowały opisane wyżej zjawiska.

Poniżej prezentujemy pełny protokół z partyjnego zebrania z udziałem J. Lukáša (https://www.sbc.org.pl/publication/977767). Został on poddany transkrypcji na podstawie jednej z odbitek maszynopisu, którą do kolekcji archiwaliów Polskiego Związku Zachodniego włączył niegdyś Ludwik Brożek. Tam również odnaleźć można maszynopis zawierający tezy sformułowane przez Jana Havláska (https://www.sbc.org.pl/publication/977768) — podobnie jak setki innych jednostek archiwalnych obrazujących losy polskiej społeczności na Zaolziu w okresie powojennym.

Katalog zespołu Archiwaliów Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, zawierającego materiały Polskiego Związku Zachodniego, dostępny jest pod adresem: https://katalog.kc-cieszyn.pl/collection/20?name=Archiwalia%20Polskiego%20Towarzystwa%20Ludoznawczego&isUser=false Z kolei cyfrowe kopie jednostek wchodzących w skład tegoż zespołu, w tym także materiałów Polskiego Związku Zachodniego, dostępne są w profilu Książnicy Cieszyńskiej w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej pod adresem: https://www.sbc.org.pl/publication/545914

Warto w tym miejscu przypomnieć, iż zbiory Książnicy zawierają bardzo bogaty zasób materiałów źródłowych dotyczących dziejów Zaolzia i jego polskich mieszkańców od 1920 roku. Wchodzą one m.in. w skład spuścizny Tadeusza Regera (https://www.sbc.org.pl/publication/187564) oraz – wzmiankowanego już – zespołu Archiwaliów Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, które w ostatnich latach Książnica poddała w całości digitalizacji i udostępniła za pośrednictwem Śląskiej Biblioteki Cyfrowej. Zapraszamy do ich studiowania.

 

*                 *                    *

 

Protokół z nadzwyczajnego zebrania członkowskiego OZ Komunistycznej Partii Czechosłowacji przy Polskiej Jedenastolatce w Cz. Cieszynie, które odbyło się dnia 15.5.1957 o godz. 14.30.

Nieobecni: tow. Szymeczek usprawiedliwiony z powodu egzaminu w Opawie,
tow. Pustówka – chory.
Program: Dokończenie dyskusji w sprawie internacjonalizmu proletariackiego.

Zebranie zagaił przewodniczący, tow. Santarius, witając wszystkich członków, a szczególnie dyrektora szkoły partyjnej KO KPCZ tow. Lukáša i tow. Ševčikovą jako przedstawicielkę KP KPCZ.
Potem poinformował, że tow. dyr. Lukáš przychodzi do nas po to, aby wyjaśnił niektóre problemy w związku z referatem na temat „Internacjonalizmu proletariackiego”, który został wygłoszony 8 maja 1957 r. na zebraniu członkowskim przez przewodniczącego na podstawie tez dostarczonych przez KP KPCZ, a opracowanych przez tow. Havláska.

Najpierw tow. dyrektor Lukáš wygłosił krótki referat wyjaśniając dwa zasadnicze problemy:

  • Internacjonalizm proletariacki i jego doniosłe znaczenie;
  • Burżuazyjne i socjalistyczne pojęcie narodu.

W referacie podkreślił specjalnie:

Stanowisko Polaków w Czechosłowacji, którzy uważają Republikę Czechosłowacką za swoją ojczyznę materialną, a Polskę za swoją ojczyznę duchową, jest zasadniczo błędne i reakcyjne. Pojęcie ojczyzny jest konkretne i oznacza to wszystko, co wytworzyliśmy własną pracą. Pojęcie ojczyzny duchowej jest abstrakcyjne, oderwane od ojczyzny materialnej i dlatego niemożliwe. Według Marksa proletariusz nie ma ojczyzny, ponieważ cała produkcja towarowa należała do burżuazji. ZSRR jest ojczyzną proletariatu całego świata. Poglądy Stalina w kwestii narodowościowej są zupełnie słuszne i miarodajne.

Istnieją dwa rodzaje asymilacji: gwałtowna, typowa dla narodów burżuazyjnych, która jest procesem obiektywnym i której nie można się przeciwstawić. Przynależność narodowa nie jest sprawą krwi; dziecko Niemca wychowane w rodzinie czeskiej będzie Czechem. Świadomość narodowa jest wynikiem wychowania. O uświadomieniu narodowym dziecka w rodzinach narodowościowo mieszanych decyduje osobowość silniejsza z dwojga rodziców. Nie należy uznawać za zdradę narodowości, jeżeli w rodzinie polskiej jeden z braci w dojrzałym wieku przyzna się do narodowości czeskiej. Tzw. „szkopyrtokiem” był wówczas, kiedy przyjmował narodowość swojego pana, ale dzisiaj nie można go już za to dyskryminować.

Zatrudnianie polskiej inteligencji na Śląsku Cieszyńskim jest słuszne, ale nie można ograniczać miejsca pracy tylko do Śląska Cieszyńskiego, gdyż to byłoby ograniczeniem praw demokratycznych zagwarantowanych konstytucją. Nie można na Śląsku zatrudniać tylko polskiej inteligencji. Polacy muszą pracować tam, gdzie ich państwo potrzebuje.

W bardzo ożywionej dyskusji, w której brali udział prawie wszyscy członkowie, tow. Lukáš wyjaśnił następujące sprawy:

Czym więcej będzie dumy narodowej, tym mniej będzie asymilacji. Każdy ma prawo posługiwać się swoim językiem ojczystym, ale Polacy w Czechosłowacji powinni z wdzięczności mówić po czesku, tak jak w ZSRR wszyscy obywatele umieją po rosyjsku. Jest wprawdzie wolność pod tym względem, ale powinien być i obowiązek. Każda rzecz, i ta najlepsza, doprowadzona do ekstremum, przekształca się w przeciwieństwo.

Wasz stosunek do narodu polskiego jest bliski, ale nie tworzycie z nim jednego narodu. Nie jesteście częścią narodu polskiego – stanowicie tylko grupę narodowościową w naszej Republice Czechosłowackiej. Kulturę winniście tworzyć sobie sami wspólnie z Czechami (pieśni ludowe i stroje cieszyńskie są tak własnością Czechów, jak i Polaków).

Tow. dyrektor Zahraj, odpowiadając na to, stwierdził, że idealnie rzecz biorąc, panuje tu zgoda, ale rzeczywistość wykazuje bardzo często co innego. Odczuwamy nacisk, potrzebujemy więcej tolerancji Czechów wobec nas; Czesi mieliby też starać się zrozumieć Polaków.

Jego tezy poparli członkowie szeregiem konkretnych dowodów.

W konkursie Twórczości Młodzieży na szczeblu okręgowym w Ostrawie nie pozwolono Polskiej Ośmiolatce (szkole ośmioletniej) z Bystrzycy odtańczyć popisowego tańca, że był to rzekomo taniec czeski, a nie polski. (Tego rodzaju dyskryminacja młodzieży wpływa bardzo demoralizująco na kształtowanie się osobowości dziecka).

Język nasz ulega mocnym wpływom języka czeskiego, a kontakty z Polską i jej kulturą są uniemożliwione.

Nastawienie do wydarzeń październikowych w Polsce było wielkim nieporozumieniem; dopiero teraz nasz rząd uznał słuszność polityki Polski.

W kwestii „splývání”, która wywołała wiele sprzeciwu, tow. Ševčiková usprawiedliwiła tow. Havláska, że jego referat to były tylko tezy, w których ta kwestia była niefortunnie sformułowana.

Połączenie SMP z CzZM, pomyślane teoretycznie dobrze, zostało w praktyce mocno wypaczone, ponieważ zagwarantowanych przyrzeczeń wobec młodzieży polskiej nie dotrzymano i spowodowano stagnację żywej wcześniej działalności i zniechęcenie młodzieży.

Przyjmowanie absolwentów naszych polskich ośmiolatek do SPZ (Państwowych Rezerw Roboczych) i do innych szkół fachowych napotyka na wiele trudności z powodu przynależności narodowej. Tego rodzaju dyskryminacja sprzyja asymilacji.

Urząd pocztowy w Czeskim Cieszynie często nie załatwia międzymiastowych rozmów telefonicznych zamawianych po polsku.

Urzędnik państwowy wytoczył sprzedającej w sklepie awanturę publiczną za to, że powiedziała mu po polsku „dziękuję”.

W szpitalu pacjentka nie rozumiała zaleceń lekarki; kiedy siostra szpitalna chciała to pacjentce wytłumaczyć po polsku, lekarka jej to zakazała, uzasadniając zakaz tym, że żyjemy w Republice Czechosłowackiej.

W konstytucji naszej brak wyraźnego sformułowania ochrony praw mniejszości narodowych, jak to jest uwzględnione w innych konstytucjach państw ludowo‑demokratycznych.

Powinien istnieć organ kontrolny, który by pociągał do odpowiedzialności tych ludzi, którzy pozwalają sobie na takie wybryki szowinistyczne i sieją nieufność między obywatelami. Potrzebujemy nadal wielkiej pomocy partii, której zawdzięczamy wszystko, co mamy i która tylekroć ujęła się naszych słusznych postulatów.

W odpowiedzi na te różne użalania stwierdził tow. dyr. Lukáš, że ogólnie kwestię narodowościową pojmujemy i realizujemy dobrze i nie ma zasadniczych sprzeczności w tej sprawie. Wymienione braki i niedociągnięcia życia praktycznego są tylko charakteru podrzędnego, a wypływają z obustronnego szowinizmu, który powinniśmy zwalczać.

Kulturalne środowisko narasta na podłożu gospodarczym i lud musi sobie tworzyć kulturę sam, dlatego nie powinniśmy oglądać się na kulturę Krakowa czy Polski w ogóle, ale PZKO winno tworzyć swoistą rodzimą kulturę i dbać o czystość języka. PZKO nie jest organizacją masową, ale tylko stowarzyszeniem kulturalnym.

Konstytucji naszej nie można porównywać z innymi, bo każda wyraża swoiste stosunki w danym państwie.

Na 38% Polaków obywateli na terenie Śląska Cieszyńskiego w radach narodowych zasiada ich 60%, co jest najlepszym dowodem lojalnego traktowania Polaków w CzSR.

Przewodniczący stwierdził, że wyjaśniono wiele problemów, że trzeba nadal studiować złożoną problematykę narodowościową naszego terenu. Podziękował referentowi za wszelkie wyjaśnienia i zamknął zebranie.

W Czeskim Cieszynie, dnia 5 lipca 1957 r.


Oprac. Krzysztof Szelong