Noc Muzeów 23/24 maja 2014 w Książnicy Cieszyńskiej

W 2014 r. „Noc muzeów” została w Cieszynie zorganizowana po raz siódmy. Książnica, która uczestniczyła we wszystkich dotychczasowych edycjach owego wydarzenia, w tym roku zorganizowała swoje imprezy pod żartobliwym hasłem „Był raz mnich, miał moc knih, ale nie czytał w nich”, kierującym uwagę publiczności na główny temat nocnych atrakcji, których program osnuty został wokół historii dawnych klasztorów i ich bibliotek. Składały się nań wystawa poświęcona zakonnym księgozbiorom, a także nawiązujące do monastycznych tradycji warsztaty kaligrafii oraz rodzinna gra miejska, opowiadająca – specjalnie na tę okazję wymyśloną – historię poszukiwania skarbów klasztoru cieszyńskich jezuitów, przeprowadzonego przez ks. Leopolda Jana Szersznika. Atrakcji dopełniała prezentacja odnalezionej niedawno w zbiorach Książnicy, unikatowej Biblii Wrześniowej w przekładzie Marcina Lutra z 1522 r., pokazy konserwacji zabytkowych książek oraz akcja tworzenia wyjątkowej Kroniki Cieszyna. Trafnie wybrana tematyka, bogata oferta imprez i rosnąca z roku na rok popularność „Nocy Muzeów” sprawiły, że Książnicę odwiedziła tym razem wyjątkowo wysoka, bo sięgająca półtora tysiąca liczba gości.

Biblioteka, w tym klasztorna, bywa wdzięcznym tłem dzieł literackich, dość wspomnieć średniowieczną klasztorną bibliotekę-labirynt z „Imienia róży” Umberto Eco, bibliotekę Babel z opowiadania Jorge Luisa Borgesa, biblioteki w popularnej literaturze fantastycznej, np. bibliotekę Hogwarthu z książek o Harrym Potterze czy bibliotekę Niewidzialnego Uniwersytetu ze świata Dysku Terry Pratcheta. Biblioteki literackie, fikcyjne miały jednak swe pierwowzory w rzeczywistości. Takim, rzeczywiście istniejącym, zachowanym do dziś, jak i tym zlikwidowanym wraz z ich macierzystymi klasztorami bibliotekom poświęcone zostały tym razem niemal w całości nocne atrakcje Książnicy Cieszyńskiej.

W samym Cieszynie działało w przeszłości kilka klasztorów posiadających biblioteki, z których część już obecnie nie istnieje, a ich zbiory uległy rozproszeniu, niektóre zaś trwają do dziś, przechowując w swych bibliotekach cenne księgi. Najbardziej tajemniczy jest średniowieczny klasztor franciszkanów, a właściwie bernardynów, bardziej radykalnego odłamu reguły św. Franciszka, założonego przez św. Bernardyna ze Sieny. Klasztor powstał w 1476 r., za księcia Przemysława II, a zlikwidowany został w 1545 r. przez księcia Wacława Adama. Usytuowany był na Frysztackim Przedmieściu, niedaleko Bramy Frysztackiej, w rejonie dzisiejszej ulicy Michejdy. Zabudowania i tereny klasztoru książę podarował miastu z przeznaczeniem na szpital. Nawet podczas kontrreformacji, kiedy w księstwie przywrócono katolicyzm jako religię panującą, franciszkanie nie odzyskali swojej posiadłości. Podobno jeszcze książę Adam Wacław posiadał w swej bibliotece księgi zabrane z ich klasztoru, ich dalszy los pozostaje jednak nieznany. Pod koniec XVIII wieku część terenów po franciszkanach kupił ks. Leopold Jan Szersznik, urządzając tam swój ogród, który jednak już w 1802 roku sprzedał Towarzystwu Strzeleckiemu. Materialna pamiątka pozostała jedynie po tym ostatnim właścicielu w postaci niepozornego budynku dawnej strzelnicy przy ul. Michejdy 20.

Pierwszym średniowiecznym cieszyńskim klasztorem był klasztor dominikanów, założony pod koniec XIII wieku w centrum miasta, a działający, z kilkudziesięcioletnią przerwą na okres reformacji, aż do wielkiego pożaru Cieszyna w 1789 r. Klasztor został zlikwidowany w 1790 r., kościół klasztorny zamieniono na parafialny pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, a biblioteka uległa rozproszeniu. W Cieszynie zachowało się jednak kilkanaście książek z tej biblioteki dzięki zapobiegliwości ks. Szersznika, który włączył je do swoich zbiorów.

Młodszym klasztorem, powstałym na przełomie XVII i XVIII wieku, za to do dziś działającym i przechowującym zabytkową bibliotekę, jest klasztor bonifratrów, trudniący się od początku lecznictwem i opieką nad chorymi. Opieką nad chorymi zajmują się do dziś także klasztory elżbietanek i boromeuszek. Elżbietanki osiedliły się w Cieszynie w 1754 r. w kamienicy na rogu Rynku i dzisiejszej ul. Matejki; obecny gmach ich klasztoru, wzniesiony na zboczu zwanym Liburnią, powstał na początku XX w. Zachowało się jednak archiwum i niewielka biblioteka z zabytkowymi zbiorami.

W największej liczbie zachowały się jednak książki z dawnego klasztoru jezuitów. Znajdują się dziś, co chyba zrozumiałe, w bibliotece eksjezuity ks. Leopolda Jana Szersznika. Klasztor, a właściwie rezydencja jezuitów mieściła się przy obecnej ulicy Szersznika i istniała niezbyt długo, bo około 100 lat, od przybycia dwóch pierwszych jezuitów do Cieszyna w 1670 r. do kasaty zakonu w 1773 r. Pełniła jednak niezwykle ważną rolę w mieście, gdyż jezuici założyli i prowadzili tutaj gimnazjum, po kasacie zakonu działające dalej jako gimnazjum katolickie, którego wychowankami było szereg wybitnych postaci w historii miasta, z księdzem Leopoldem Szersznikiem na czele.

Książki z bibliotek klasztornych, nie tylko cieszyńskich, zaprezentowane zostały na wystawie, poszukiwaniem zaginionych książek zajęli się uczestnicy gry miejskiej, zaś pozostałe imprezy odwoływały się do średniowiecznej tradycji klasztornej – klasztornych skryptoriów. Nawet Biblii wrześniowej – pomnikowemu dziełu Marcina Lutra – można było przypisać związek z klasztorami, wszak sam Luter, zanim dokonał reformatorskiego dzieła, był członkiem zakonu augustianów.

Jeden z obrazów Eduarda von Grütznera, którego inne dzieło posłużyło za motyw plakatu prezentowanej w Książnicy wystawy poświęconej klasztornym bibliotekom

Wystawa „Klasztor bez biblioteki jest jak twierdza bez zbrojowni”. Książki z bibliotek klasztornych w zbiorach Książnicy Cieszyńskiej

Wystawa zainspirowana została realizowanym w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki projektem rejestrującym dziedzictwo po skasowanych klasztorach na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej i na Śląsku w XVIII i XIX w., w którym udział wzięli także pracownicy Książnicy Cieszyńskiej. Autorzy wystawy tematykę bibliotek klasztornych potraktowali jednak znacznie szerzej, przedstawiając – za pomocą książek ze zbiorów Książnicy i działających do dziś cieszyńskich klasztorów – historię i działalność zakonów, dzieje klasztorów na Śląsku Cieszyńskim oraz skutki kasat zakonów i likwidacji poszczególnych klasztorów, nie tylko na ziemiach polskich. Na wystawie można było zobaczyć różne rodzaje znaków własnościowych umieszczanych w książkach z bibliotek klasztornych – superekslibrisy, ekslibrisy, pieczęcie i notatki rękopiśmienne, oraz mniej lub bardziej udane próby ich usuwania przez różnych „księgołapów”, którymi nierzadko bywali powszechnie szanowani kolekcjonerzy, korzystający z niedostatecznego zabezpieczenia bibliotek klasztornych, a także zamieszania spowodowanego likwidacją klasztorów. Zawartość bibliotek klasztornych miała ścisły związek z rodzajem działalności poszczególnych zakonów, wynikającym z reguł zakonnych, co również znalazło odzwierciedlenie na wystawie. Znalazły się tam więc średniowieczne rękopisy z cieszyńskiego klasztoru dominikanów, spisy pacjentów szpitala prowadzonego od ponad trzystu lat przez cieszyńskich bonifratrów, dzieła jezuitów i wiele innych.

 

Fragment planu perspektywicznego miasta Cieszyna sprzed 1789 r.
Oryginał w zbiorach jednego
ze współorganizatorów gry – Muzeum Śląska Cieszyńskiego

Gra miejska „Ks. Szersznik na tropie zaginionej biblioteki”

Gra przeniosła jej uczestników do 1776 r., gdy, przybyły do Cieszyna po latach studiów, ks. Leopold Jan Szersznik zainteresował się losami biblioteki cieszyńskiej rezydencji skasowanego w 1772 r. Towarzystwa Jezusowego, mając przeczucie, iż wbrew twierdzeniom władz nie została ona wywieziona za granicę państwa, lecz ukryta i nadal znajduje się w tym mieście. Jakkolwiek sama gra mocno osadzona była w realiach epoki, jej scenariusz jedynie nawiązywał do wydarzeń historycznych sprzed niemal dwóch i pół wieków i w całości osnuty został wokół fikcyjnej, specjalnie na tę okazję wymyślonej historii poszukiwań zaginionej biblioteki. W grze wzięły udział łącznie 22 zespoły tworzone przez przeszło 90 śmiałków, którzy, wyposażeni w prosty plan Cieszyna z ok. 1770 roku oraz wskazówki ks. Szersznika, wyruszyli na poszukiwanie zaginionej biblioteki ojców jezuitów. Odwiedzając kolejnych mieszkańców dawnego Cieszyna: nauczycieli katolickiego gimnazjum, starostę ziemskiego hr. Larischa, ojców dominikanów, proboszcza parafii św. Marii Magdaleny, ojców bonifratrów, a wreszcie także parafię ewangelicką i jej duszpasterzy, zdobywali oni dalsze informacje, przybliżające ich do odkrycia miejsca, w którym ukryta została biblioteka. Uczestnicy gry musieli się przy tym wykazać nie lada bystrością, próbując odszyfrować informacje zakodowane przez jednego z jezuitów, ojca Johanna Krebsa oraz odpowiadając na przygotowane dla nich zagadki i zadania. Ich cierpliwość i zaangażowanie wynagrodzone zostały na mecie, gdzie czekał na nich z nagrodami sam ks. Leopold J. Szersznik, w którego postać wcielił się pomysłodawca, twórca scenariusza i organizator gry, Wojciech Grajewski. Oprócz upominków, które otrzymał każdy z zespołów, wręczono także trzy nagrody główne oraz nagrodę specjalną. Zwycięzcami gry zostały zespoły, które bezbłędnie pokonały jej trasę i rozwiązały wszystkie przygotowane zadania, a były to kolejno: „Spoko czwórka”, złożona z uczniów i nauczycieli Szkoły Podstawowej nr 4 w Cieszynie; „Ja i ty, Skoczowianki” w składzie: rodzina Gorgosz oraz Dawid Czekaj i Zbigniew Nowak, a także zespół „Magic Girls”, tworzony przez zasługujące na szczególną pochwałę uczennice Szkoły Podstawowej nr 2 w Cieszynie – Dżesikę Sztefkę i Martę Barcz. Spośród 90 uczestników biorących udział w zabawie niemal jedna trzecia (dokładnie 25 osób) reprezentowała Szkołę Podstawową nr 4 w Cieszynie, stąd też bibliotece tej właśnie szkoły wręczono nagrodę specjalną w postaci cennych wydawnictw regionalnych. Tegoroczna, trzecia edycja z serii historycznych gier miejskich organizowanych przez Książnicę Cieszyńską spotkała się z wyjątkowo entuzjastycznym przyjęciem, o czym świadczy nie tylko frekwencja, ale też zaangażowanie jej uczestników, zwłaszcza zaś wolontariuszy, którzy, wcielając się w historyczne postaci, wykazali się nie tylko entuzjazmem, ale też zauważalnym talentem aktorskim.

Założenia gry
Regulamin i formularze zgłoszeń

Biblia wrześniowa w tłumaczeniu Marcina Lutra z 1522 r.
Drzeworyt Łukasza Cranacha st. przedstawiający czterech jeźdźców Apokalipsy

Pokaz unikatowego starodruku: Biblia wrześniowa

Tajemnicza księga bez karty tytułowej, bez informacji o miejscu i roku wydania rozszyfrowana! Leopold Jan Szersznik, nabywając ją w 1808 r., prawdopodobnie nie wiedział, że ma w rękach dzieło o kluczowym znaczeniu dla reformacji, języka i literatury niemieckiej. W żmudnym procesie identyfikacji ustalono, że jest to pierwsze wydanie niemieckiego przekładu Nowego Testamentu dokonanego przez Marcina Lutra, ilustrowane drzeworytami słynnego malarza niemieckiego Łukasza Cranacha st., bliskiego przyjaciela Lutra, a równocześnie wydawcy książki, która ukazała się drukiem w Wittenberdze we wrześniu 1522 r., stąd nazwano ją Biblią wrześniową. Choć wyszła w wysokim jak na swoje czasy nakładzie trzech tys. egzemplarzy, dziś należy do rzadkości w zbiorach polskich. Dwa egzemplarze znajdują się w Toruniu, jeden we Wrocławiu i jeden, do niedawna nierozpoznany i nienotowany – w Książnicy Cieszyńskiej. W czasie Nocy Muzeów Biblię Lutra szczegółowo prezentowała jej odkrywczyni, kierownik Działu Zbiorów Specjalnych Jolanta Sztuchlik, objaśniając także okoliczności odnalezienia Biblii i powody, dla których tak długo dzieło to pozostawało niezauważone. Prócz Biblii wrześniowej publiczności zaprezentowano także inne tłumaczenia i wydania Starego i Nowego Testamentu, w tym m.in. pochodzący z pierwszej połowy XV w., stanowiący obecnie jeden z cenniejszych zabytków języka czeskiego rękopis tzw. „Proroków cieszyńskich”, ogłoszone drukiem w latach 1579-1593 całościowe tłumaczenie Starego i Nowego Testamentu dokonane w środowisku Jednoty Braci Czeskich, czyli tzw. Biblię kralicką, pierwszą krytyczną wersję Nowego Testamentu w języku greckim przygotowaną przez Erazma z Rotterdamu i wydaną w 1516 r. w Bazylei wraz z łacińskim tłumaczeniem. Począwszy od czasów reformacji dzieło to było źródłem do tłumaczeń Biblii na języki narodowe. Na jego podstawie powstał również pierwszy przekład Nowego Testamentu Marcina Lutra. Łacińska wersja tej samej księgi biblijnej została również przedstawiona w druku wydanym w Lipsku w 1543 r., zawierającym dwa różne przekłady w tym samym języku. Pierwszym z nich było tłumaczenie dokonane przez Erazma z Rotterdamu, drugim tzw. Wulgata, czyli przekład  sporządzony w latach 382-406 przez św. Hieronima i w 1546 r. uznany za oficjalny przekład Pisma św. obowiązujący w Kościele Katolickim. Dzieło to jest szczególnie cenne, ponieważ podobnie jak Biblia wrześniowa zostało ozdobione drzeworytowymi ilustracjami autorstwa Łukasza Cranacha starszego.  Z kompletnych wydań Biblii w języku polskim na wystawie przedstawiono pierwszy katolicki przekład, zwany Biblią Leopolity, wydany w Krakowie w 1561 r. W grupie przekładów protestanckich zaprezentowano Biblię brzeską, sporządzoną staraniem obozu kalwińskiego i wydaną w Brześciu Litewskim w 1563 r. oraz Biblię nieświeską, opracowaną przez arianina Szymona Budnego i opublikowaną w 1572 r. w Nieświeżu i  Zasławiu. W czasie Nocy Muzeów można było nie tylko z bliska przyjrzeć się wymienionym dziełom, ale także wysłuchać koncertu specjalnie na tę okazję zaproszonego Wyższobramskiego Chóru Kameralnego.

W czasie Nocy Muzeów każdy Cieszyniak mógł pozostawić swój wpis w stworzonej specjalnie na tę okazję “Kronice miasta Cieszyna”, a także zapoznać się z wystawką dawnych kronik i chłopskich “zapiśników”
W anonimowym zapiśniku z lat 50. XIX w. przytoczona została m.in. pouczająca dykteryjka o konsekwencjach drzemki, jaka przytrafiła się pannie młodej podczas ceremonii ślubnej w jednym z podcieszyńskich kościołów
Sprawy, jakie zaprzątały uwagę mieszkańców Śląska Cieszyńskiego
w epoce wojen napoleońskich zrelacjonował w swoim zapiśniku z 1849 r. Paweł Szurman
z Lesznej Dolnej.

 

„Mieszkańcy Cieszyna piszą kronikę swego miasta”

Pamiętając o tradycji klasztornych skryptorów, w których przez wieki powstawały kroniki, roczniki, diariusze, stanowiące obecnie niezwykle cenne źródło nie tylko do dziejów poszczególnych domów zakonnych, ale i całych regionów, Książnica Cieszyńska zaproponowała uczestnikom Nocy Muzeów udział w zabawie we wspólne tworzenie zbiorowej kroniki Cieszyna. Kroniki specyficznej i niepowtarzalnej – złożonej z zachowanych w pamięci obrazów miasta sprzed kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lat… Jaki Cieszyn był tłem naszego dzieciństwa i okresu szkolnego? Do których z nieistniejących już miejsc zachowaliśmy szczególny sentyment? Które wydarzenia z dziejów miasta wpłynęły na losy nas samych i naszej rodziny albo z innych powodów zapadły nam w pamięć? Na chętnych do przywołania i utrwalenia swoich wspomnień oczekiwała przygotowana specjalnie na tę okazję księga, w której kolejnych rozdziałach znalazło się miejsce na adnotacje dotyczące poszczególnych lat minionego i obecnego wieku. Współautorzy kroniki, wśród których znalazł się także prof. Jerzy Buzek, utrwalali w niej swoje wspomnienia o dowolnej treści i formie – dłuższe refleksje lub krótkie notatki, zapisy wydarzeń przełomowych i mniej znaczących, zarówno te rejestrujące fakty z dziejów miasta, jak i przywołujące osobiste doświadczenia. Kronika, w której pozostało jeszcze wiele niezapisanych kart, oczekuje na kolejnych współtwórców. Zanim ponownie wyłożona zostanie podczas kolejnej edycji Nocy Muzeów, wszyscy zainteresowani możliwością dodania do niej własnej inskrypcji mogą to uczynić w Czytelni Ogólnej Książnicy Cieszyńskiej.

Trudną sztukę kaligrafii można było poćwiczyć podczas specjalnych warsztatów zorganizowanych tej nocy w Książnicy

Warsztaty kaligraficzne

Kaligrafia czyli sztuka pięknego pisania, powszechnie znana i stosowana w przeszłości, w dobie wszechwładnego druku komputerowego, zdawałoby się, całkowicie zapomniana, powraca do łask. Już nie jako konieczność, bowiem rzadko się zdarza, aby wymagano od nas ręcznie pisanych dokumentów, ale jako hobby. Okazuje się, że coraz więcej ludzi chce uczyć się tej trudnej sztuki, coraz łatwiej można znaleźć odpowiednie kursy czy warsztaty oraz nabyć narzędzia i materiały do jej uprawiania. Przed wynalezieniem druku przez Gutenberga, gdy książki pisane były ręcznie, ośrodkami ich produkcji były klasztorne, później także uniwersyteckie, skryptoria. Pierwsze klasztory oparte były na regule św. Benedykta i to w nich powstały pierwsze skryptoria, stąd praca żmudna, wymagająca cierpliwości i dokładności, jaką jest przepisywanie tekstów, zyskała miano pracy benedyktyńskiej. Świat dawnych klasztorów i ich bibliotek, a dokładnie scriptorium, w którym niegdyś pieczołowicie przepisywano książki, przypominały zorganizowane po raz pierwszy w Książnicy Cieszyńskiej warsztaty kaligrafii. Ich uczestnicy, pod kierunkiem Anny Rusnok, zajmującej się w Książnicy Cieszyńskiej kolekcjami rękopiśmiennymi, mieli możliwość nauczenia się „sztuki pięknego pisania”. Jak gdyby na przekór współczesnym tendencjom, wykazującym zanik tradycyjnych form korespondencji, prowadzenia notatek czy pamiętników, warsztaty te cieszyły się wśród gości Książnicy olbrzymim powodzeniem. Największym zaś – wśród najmłodszych, którzy, pochyleni nad kartką papieru, mieli okazję nie tylko doświadczyć rygoru zasad trudnej sztuki pięknego pisania, ale też włożyć w nią serce i dać upust swojej ekspresji. Dla osób nawykłych do korzystania z klawiatury laptopa, tabletu czy smartfona była to z pewnością ciekawa odmiana. Sukces przedsięwzięcia i liczba osób, które uległy czarowi kaligrafii wskazuje na potrzebę kontynuacji podobnych zajęć w przyszłości.

Jak co roku goście odwiedzający bibliotekę mogli wziąć udział w cieszących się dużą popularnością pokazach konserwacji zabytkowych książek.

Pokazy konserwacji zabytkowych książek

Podobnie jak warsztaty kaligrafii, w czasie „Nocy Muzeów” oblegane były pracownie konserwatorskie, w których miłośnicy książek mogli zobaczyć, jak w praktyce wygląda i na czym polega ochrona zabytkowych zbiorów Książnicy. Oprowadzani przez konserwatorów goście mogli z bliska przyjrzeć się nie tylko dziełom, którym zaszkodził czas, człowiek i owady z kołatkiem na czele. Przy użyciu mikroskopu można było nawet stanąć z nim oko w oko. Główną jednak atrakcją wieczoru były pokazy restauracji zniszczonych książek i dokumentów oraz prezentacja metod ochrony zbiorów przed szkodliwymi czynnikami. Tu goście mogli między innymi zobaczyć, jak czyści się zabrudzenia, jak naprawia się uszkodzenia mechaniczne, wykonuje skórzane oprawy, wzmacnia papier, a także jak przy użyciu specjalistycznej maszyny ubytki w kartach wypełnia się papierową pulpą. Znikające dziury i przedarcia jak zawsze wzbudzały zainteresowanie i niekłamany entuzjazm zwiedzających.

 

 Oprac. zesp.