Obchody rocznicy Konstytucji 3 Maja w tajnej organizacji „Jedność”

Księga protokołów „Jedności” przy niemieckim seminarium nauczycielskim w Cieszynie z lat 1892–1908 (482 zapisane strony)

Przed 1918 r. rocznica ustanowienia Konstytucji 3 maja była jednym z najważniejszych świąt narodowych obchodzonych przez polskich mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Prawdopodobnie pierwszą wieczornicę oficjalnie poświęconą wydarzeniom z 1791 r. zorganizowała Czytelnia Ludowa w roku 1888 w hotelu „Pod Złotym Wołem” na Górnym Rynku w Cieszynie. Od otwarcia w mieście polskiego Domu Narodowego w 1901 r., imprezy takiego typu odbywały się tu już regularnie każdego roku. Sukcesywnie w obchody włączały się też inne miejscowości regionu, zwłaszcza z terenu dzisiejszego Zaolzia.

Typową formą świętowania rocznic uchwalenia Ustawy Rządowej 3 maja 1791 r. była wieczornica, na którą składały się przemówienia i odczyty na temat Konstytucji oraz część artystyczna – recytowanie poezji wieszczów narodowych, śpiewy polskich pieśni patriotycznych, występy chórów, solistów oraz instrumentalistów z repertuarem patriotycznym bądź muzyką klasyczną, przedstawienia teatrów amatorskich czy pokazy gimnastyki, czasem także zabawy i tańce. Programy były nieraz bardzo rozbudowane.

Obok uroczystości urządzanych przez legalnie działające stowarzyszenia, zapowiadanych w prasie i otwartych dla wszystkich zainteresowanych, odbywały się również imprezy trzeciomajowe organizowane przez polskich uczniów szkół niemieckich, zrzeszonych w tajnej organizacji „Jedność”. Została ona założona w niemieckim gimnazjum w Cieszynie (ulokowanym wówczas na Placu Kościelnym w sąsiedztwie ewangelickiego Kościoła Jezusowego) w 1886 r. Działała w całkowitej konspiracji, a jej celem było zapoznawanie członków z polską kulturą i historią. Z czasem koła organizacji zaczęły powstawać także w innych szkołach – od 1892 r. działała ona w niemieckiej szkole realnej w Cieszynie (od 1910 roku w budynku dzisiejszego ZSEG) oraz w niemieckim seminarium nauczycielskim w Cieszynie (w dzisiejszej „Budowlance”), a od 1893 r. także w Bielsku. „Jedność” funkcjonowała w ukryciu i spotykała się w różnych miejscach i miejscowościach. Działalność organizacji osłabła po roku 1895, kiedy w Cieszynie powstało pierwsze gimnazjum polskie.

„Jedność” organizowała w swoim gronie uroczystości z okazji rocznicy ustanowienia Konstytucji 3 maja już od 1890 roku. Wówczas to impreza taka odbyła się w sali Czytelni Ludowej i – jak to bywa w przypadku wydarzeń o premierowym charakterze – miała skromny charakter. Po odśpiewaniu pieśni „Witaj majowa jutrzenko” głos zabrał prezes „Tadeusz” (jak brzmiał konspiracyjny pseudonim Jana Stonawskiego, późniejszego pastora i polskiego działacza narodowego), po czym miała miejsce deklamacja poematu Józefa Ignacego Kraszewskiego „Kiejstut”. W późniejszym czasie spotkania urządzano poza Cieszynem – najczęściej w Puńcowie (gdzie młodzież przyjmował miejscowy nauczyciel Karol Szotkowski) oraz Sibicy (w domu właściciela cegielni i polskiego działacza narodowego Franciszka Górniaka). Zdarzało się jednak urządzać takie spotkania w Końskiej, Stonawie, Ropicy, Lesznej, Goleszowie, Wiśle, Jaworzu czy podcieszyńskim Mnisztwie. Uroczystości rozpoczynano zwykle w okolicach godziny 19, a kończono nieraz nad ranem. Każdorazowo brało w nich udział kilkadziesiąt osób. Dzieliły się na część oficjalną i zabawę. Impreza nie odbyła się w latach: 1899 (z powodu groźby dekonspiracji), 1905 (z powodu „grasującej w Suchej choroby”) oraz w roku 1911 (kiedy to miała miejsce dekonspiracja stowarzyszenia). Brak informacji o uroczystościach w latach 1908–1910.Ostatnie takie spotkanie urządzono w roku 1914.

Dokładny przebieg spotkań jest możliwy do odtworzenia za sprawą pięciu ksiąg protokołów „Jedności”, które zachowały się w zbiorach Książnicy Cieszyńskiej, wśród archiwaliów Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Cieszynie. Są to:

  1. Księga protokołów „Jedności” przy niemieckim gimnazjum w Cieszynie z lat 1887–1901 (546 zapisanych stron);
  2. Księga protokołów „Jedności” przy niemieckim gimnazjum w Cieszynie z lat 1901–1914 (325 zapisanych stron);
  3. Księga protokołów „Jedności” przy niemieckim seminarium nauczycielskim w Cieszynie z lat 1892–1908 (482 zapisane  strony);
  4. Księga protokołów „Jedności” przy niemieckiej szkole realnej w Cieszynie z lat 1895–1904 (620 zapisanych stron);
  5. Księga protokołów „Jedności” przy niemieckiej szkole realnej w Cieszynie z lat 1904–1905 (35 zapisanych stron).

Bardzo efektowne w swojej formie, w skórzanych oprawach z wytłoczoną złotymi literami nazwą organizacji, opasłe woluminy w szczegółach przedstawiają perypetie tajnej organizacji. Relacje z wieczornic trzeciomajowych są nieraz bardzo obszerne i obejmują kilka stron.

Oto przykładowy, bardzo interesujący opis majówki „Jedności” zorganizowanej w sobotę 2 maja 1903 r., ukazujący nie tylko sam przebieg wydarzeń, ale też współpracę między kołami „Jedności” w Cieszynie i Bielsku oraz relacje między młodzieżą polską a niemiecką:

 

UROCZYSTOŚĆ MAJOWA W GOLESZOWIE W HOTELU WINKLERA

Na 2. maja spieszyła wszystka polska młodzież na zakładach niemieckich w Cieszynie w stronę Bielska do Goleszowa. Że słońce mile przyświecało, więc prawie wszyscy członkowie „Jedności” pospieszali piechotą w tę stronę. Również i z Bielska zebrała się pokaźna liczba członków, bo aż jedenastu. A mianowicie: Brak (Kościuszko), prezes Kolaczek (Pułaski), Wrzoł (Zagłoba), Kożusznik (Czarnecki), Płonka (Brodziński), Adamski (Lelewel), Góra (Skrzetuski), Merta (Kmicic) i Nikiel (Chodkiewicz). Obecni byli także dwaj Brodowie z Goleszowa i nauczyciele: Dorda, Szura, Wałach, Badura i Borkowski. Z naszych członków brakowali: Nowosielski, Domejko, Wiśniowiecki, Stanisław i Głowacki. Zabawę rozpoczęto pieśnią „Boże coś Polskę”. Następnie odezwał się prezes Kołłątaj do zebranych w te słowa:

„Kochani bracia Rodacy!

Od końca do końca Polski rozbrzmiewa dziś wesoło „Witaj majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie”. Któż to, czy nie sama piękna natura tego maja, miesiąca z dawna uprzywilejowanego wywołała ten wesoły nastrój u tworzącego o poety i wywołuje go do dziś dnia w całem społeczeństwie polskiem? O, z pewnością nie sama piękność maja, ale owa pamiątka epokowa ustanowienia Konstytucyi, którą w tych dniach święci cała Polska i my dziś święcić zamierzamy. Jak bowiem niegdyś w owym pamiętnym dniu 3. maja w uniesieniu radości noszono króla na rękach, wykrzykiwano wiwaty na cześć sejmu, na cześć senatu całego, tak dziś jeszcze każde prawe serce Polaka z radością wspomina te błogą chwilę i z niesmakiem odczuwa pamięć Targowicy, by mu marzeń szczęśliwych czasów nie mąciła.

Każdy człowiek ma w swem życiu chwilę uniesienia i radości, których wspomnieniem jeszcze w starości żyje, choćby potem dużo przykrości doznał. Taką chwilą uniesienia, zwycięstwa, radości najwyższej w życiu narodu, to właśnie dzień 3. maja 1791 roku, pod którego wrażeniem dziś jeszcze stoimy pełni podziwienia dla wielkich przodków i nadziei na lepszą przyszłość, mimo strasznej klęski, jaka niedługo potem spadła. Ach, bo czyż los szyderczy mógł sobie kiedy z nas zadrwić boleśniej, jak właśnie w chwili, kiedy najbliżsi zdawaliśmy się być tryumfu? Tragedya to straszna, która, gdyby się dała zamknąć w układzie scenicznym, byłaby jedyną może prawdziwie polską.

Pierwszy jej bohater wychodzi przy ich pomocy w kulminacyjnym punkcie na dniu 3. maja jako zwycięzca. Cóż kiedy nie są wszyscy po jego stronie. I oto na czele mniejszości staje dumny bohater drugi, uosobienie potęgi ciemnoty, który związawszy się w szatańskim pomyśle i owem nieszczęsnem fatum Polski, Katarzyną II, przyprawia o zgubę pierwszego. Bohater pierwszy to Konstytucya – drugi to Targowica. Bohater idei szlachetnej ginie, ale nie ginie z nim idea. Konstytucya upadła, ale nie upadła z nią idea Polska. Owszem jakkolwiek przygłuszona, coraz to nowemi klęskami potęguje się i rozszerza coraz bardziej, nie dość jej granic Polski, wdziera się nawet tam, gdzie jej granice nie sięgały i ogarnia coraz to nowe terytorya, coraz to nowych wyznawców. Ona to objęła także w ostatnich czasach nasz Śląsk, ona nas tu dziś zgromadziła dla święcenia wielkiej i drogiej pamiątki dziejowej. W duszy, w sercu każdego Polaka powinna istnieć taka Konstytucya, według której powinien się w swem życiu kierować. Główny jej przepis to wyleczenie się z tych win, jakie spowodowały upadek Konstytucyi faktycznej.

Narzekamy na pychę, egoizm, niezgodę, zacofanie, lenistwo naszych przodków, którzy Konstytucyę zgubili, a czyż dzisiaj jest lepiej? Czy przez te sto lat z górą dużo się Polacy poprawili? My tu zebrana młodzież śląska, czy dużo jesteśmy lepsi? Czyż w mniejszym zakresie nie postępujemy tak samo? (wylicza wady młodzieży) Nie zwalajmy winy naszego upadku tylko na wrogów, ale sami w sobie jej szukajmy i dopóki z wad tych się nie podniesiemy, żadna pomoc nas nie wybawi z tej toni, w jakiej się znajdujemy. Zdrowy organizm na wskroś trzeba nam wytworzyć, a dopiero wtedy nie zmoże nas żadna przemoc.

Na nas tu młodzieży śląskiej spoczywa obowiązek, tem cięższy, strzeżenia się wszystkiego, coby nam mogło zaszkodzić wobec naszych wrogów, zwłaszcza że ten wróg jest tu tem groźniejszy, że jest blisko. Oto w tej wiosce od wieków polskiej, na naszych śmieciach, tu gdzie my obchodzimy nasze wielkie święto narodowe, nad naszemi głowami znajduje się ich najniebezpieczniejsze na Śląsku gniazdo pruskie: Nordmark, którego hasłem jest: „ausrotten!”. Znając więc potęgę przeciwnika, nie powiększajmy jej wadami, ale nauczywszy się od nich co dobre, bijmy ich następnie ich własną bronią, a z pewnością pobijemy. Z chwilą kiedy się to stanie, możemy z otuchą spodziewać, że przyszłość nasza błoga jest blisko, że nadchodzi dzień zmartwychwstania”.

Kiedy oklaski ucichły, zaśpiewali członkowie z gimnazyum i realnej „Witaj majowa jutrzenko”, poczem oddeklamował członek Żółkiewski z gimnazyum śliczny wiersz Niemcewicza „Pogrzeb Józefa Poniatowskiego”. Następnie odegrali realiści sztukę jednoaktową Kraszewskiego „Trzeci maj!”. Ledwie oklaski i pieśń „Z dymem pożarów” ucichły, zabrał głos prezes z szkoły realnej Sobieski i przemówił do zebranych w mniej więcej te słowa:

„Witaj majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie! Konstytucya, trzeci maj, te trzy słowa, czy nie odbijają sie w sercu każdego Polaka? Dzień ten obchodzi szlachta, lud i skazaniec na Sybirze i przypomina sobie świetlaną przeszłość narodu. Chce się zapytać, jak obchodzi lud na Śląsku tę uroczystość? My przybyliśmy tutaj, gdzie Nordmark zapuszcza swe jaszczurze szpony. Zdawałoby się, że Śląsk jest polski, że tak nie jest to zawinili radykałowie, którzy za prędko chcą spolonizować Śląsk. Musimy się najpierw starać, aby ten lud miał chleb. Naród musi się podnieść materyalnie. Mówi się o ideałach, ale się nic nie robi. Trzeba więc najpierw Ślązaków podnieść materyalnie, trzeba się starać żeby przemysł, handel na Śląsku w polskie ręce przeszedł”.

Kiedy huczne oklaski na cześć mówcy ucichły, oddali Sobieski (seminaryum) i Kmicic (gimnazyum) dyalog Arciszewskiego „Śmierć zdrajcy” z dobrem powodzeniem, poczem zaśpiewał chór seminarzystów „Hymn do pracy”, który się świetnie udał.

Przy równie hucznych oklaskach zakończył prezes Piotrowski ze seminaryum swoją mowę, w której żąda również jak Sobieski poprawy losu polskiego robotnika, lecz jest innego zdania co do radykałów i konserwatystów. Nie radykałowie, lecz konserwatyści zgrzeszyli w tem, że takie stosunki panują teraz na Śląsku. Mówca kończy toastem na cześć Konstytucyi trzeciego maja.

Po odśpiewaniu pieśni „Użyjmy dziś żywota” nastąpiła pauza, bo zebrani przypomnieli sobie, że nie tylko duch, ale i także ciało potrzebuje posiłku. Podczas kiedy zebrani pożywali żywo dary Boże, powitał prezes z gimnazjum gości serdecznemi słowy, dziękując im za tak liczne przybycie. Niemniej gorącemi słowy podziękował za uprzejme przyjęcie prezes bielski Kościuszko.

W dalszym ciągu swej przemowy skarży się, że Bielszczanie nie mają tyle wolności, co Cieszyniacy i że muszą ciężko walczyć z zajadłością bielskich Niemców. Wobec tej trudnej walki przekonali się, że spokojnem zachowaniem wiele osiągnąć nie można, lecz tylko występowaniem ostrem i dziarskiem można się spokoju od Niemców doczekać. „Jedność” bielska walczy ciężko z mnogimi przeszkodami i nie ma sił do tego zaciekłego boju. Tych może jej tylko „Jedność” cieszyńska dostarczyć, bo w Białej Polonia śpi. „Zastanówcie się więc, jakby się ściślej połączyć z nami?”. Skoro ukończył Kościuszko, powstał Kołłątaj i przyrzekł Kościuszcze, że w tej sprawie nie zapomnimy i się nią jeszcze zajmiemy.

Po tych przemówieniach oddeklamował Romanowski (z realnej) z dobrem powodzeniem „Śląsk moją ojczyzną”. Ledwie deklamator skończył, kiedy nauczyciel Borkowski powstał i zadeklamował z wielkim zapałem wiersz „Historya Jana Kilińskiego z r. 1794”. Zapał jego udzielił się wszystkim zebranym w takim stopniu, że gromkim głosem zaśpiewano „Bartosza”. Okna drżały od głosu i pewnie zadrżał i obraz Bismarcka znajdujący się na pierwszym piętrze pokoju Nordmarku goleszowskiego, który sześciu Prusaków w tej na wskroś polskiej gminie założyło. Skoro burza oklasków na cześć deklamatora ucichła, zaśpiewał chór seminarzystów „Pieśń wojenną Szwajcarów” i pieśń „Podkoweczki, dajcie ognia”, po czem zadeklamował Bolko (seminaryum) „Epilog do moich przyjaciół”.

Kiedy echa pieśni „Choć burza huczy” przebrzmiały, zabrał głos Pułaski z Bielska. Mówca nawiązuje do słów swego prezesa Kościuszki i objaśnia dlaczego Bielszczanie należą do radykałów. Opisuje więc wypadki i wściekłe rzucanie się Niemców bielskich w dniu 19 X 1902 przeciw wszystkiemu co polskie. Studenci Niemcy przeszkadzają również zbierać się członkom „Jedności”. Przed polską szkołą w Białej urządzają podczas zgromadzenia związkowców kocią muzykę. Widząc taką zaciekłość musi się stać człowiek mimo woli radykałem i musi oddawać ząb za ząb, oko za oko.

Pieśnią „Boże Ojcze” zakończono część poważną. Część poważna trwała tak długo, że ledwie nad ranem rozpocząć się mogła część humorystyczna. Bawiono się więc teraz tem ochoczej, bo pora odejścia się zbliżała, a każdy chciał się jak najbardziej uweselić. Śmiechy głośne i wrzawa świadczyły o tem, że się nikt nie nudzi. Również głośno jak i świetnie wywiązała się kapela seminarzystów ze swego zadania, rznąc od ucha ochocze mazurki jak i poważniejsze walce. Tak skończyła się zabawa majowa w Goleszowie ku ogólnemu zadowoleniu, które się w wesołych pieśniach okazywało, jakie koledzy, idąc piechotą do Cieszyna, śpiewali.

Na tej zabawie zebrał także Kołłątaj, prezes z gimnazyum, na Macierz Polską 13 K od obecnych członków i gości.

Oprac. Wojciech Święs