Przypadkowe odkrycia

2. Zniszczenia księgi składającej się na klocek introligatorski Benedicti Herbesti ... Orationis Ciceronianae, 1560 oraz Demosthenis Orationes Olynthiacae et Philippicae, 1549

Do pracowni konserwatorskich trafiają tylko te najcenniejsze i mocno zniszczone obiekty biblioteczne, takie jak np.  Demosthenis Orationes Olynthiacae et Philippicae cvm qvibusdam alijs graecolatine: in usum studiosorum diligenter coniunctae, druk wydany w Bazylei w 1549 roku, zawierający tłumaczenia tekstów mówców starożytnych z greki na łacinę.  Jest jednym z trzech egzemplarzy zachowanych w Polsce, w Europie spotykany równie rzadko, dlaczego – to już zagadka dla historyka.  Brak strony tytułowej, którą zastępuje  wyrysowana na karcie pusta winieta czy adnotacje naniesione drobniutkim pismem w tekście są jedynymi śladami anonimowych użytkowników (Fot.1). Dwa lata temu egzemplarz trafił do pracowni Książnicy mocno uszkodzony, niewłaściwe warunki przechowywania w przeszłości wywołały odkształcenie bloku i oprawy, utrwalone przez zesztywniały po wyschnięciu pergamin. Na zawilgoconym podłożu doszło do silnego rozwoju mikroorganizmów, które przeniosły się na sąsiadujące z nim karty wyklejkowe. Centralnie, pośrodku przedniej okładki, powstała duża dziura. Brak należytego zabezpieczenia w postaci oprawy spowodował mechaniczne uszkodzenia i zabrudzenia kart, a w szczególności odsłoniętych grzbietów składek. Wielokrotne zawilgocenia oraz zalania pozostawiły ślady w postaci rozległych, żółto-brunatnych plam (fot 2).

 

Celem każdej konserwacji jest powstrzymanie procesów niszczących i zachowanie cech oryginału na tyle, na ile pozwoli stan zachowania jego poszczególnych elementów. Czy w tym przypadku warto było angażować środki w ratowanie tak dużych uszkodzeń ? Sama oprawa nie wyróżniała się niczym szczególnym, jest lekką oprawą pergaminową często stosowaną w XVI i XVII w. Nie widać tłoczeń, wydawało się, że nie zachowało się zapięcie, ale w czasie demontażu odsłoniły się  jego ciekawe pozostałości: delikatne nacięcia i dziurki, znacznie delikatniejsze niż te, przez które przewleka się paski do wiązania (najczęściej stosowany sposób zamykania takich opraw). Na tylnej okładzinie, pod wyklejką zachował się szczątek skręconego (i rozdwojonego) rzemyczka pergaminowego tworzącego rodzaj sznureczka z zagnieceniem w kształcie łezki. Badania porównawcze czyli kilka godzin spędzonych w magazynach Książnicy, pozwoliły na rekonstrukcję zapięcia: wiązanie miało zapewne postać dwóch pętelek zahaczanych o guziczki kościane lub drewniane, umocowane rzemyczkami na drugiej okładce.

Stara okładka nie mogła już służyć wystarczająco dobrze, książkę oprawiono więc w delikatną, jasną skórkę imitującą pergamin, wyprofilowano odpowiednie zagięcia (tzw. japy) osłaniające krawędzie bloku książki, na nią zaś naklejono oczyszczone szczątki starego pergaminu (fot.3).

Kolejną zagadkę stanowił ledwo czytelny tekst na tylnej wyklejce (karta doklejona do okładki) (fot 4 i 5). Posiłkując się lampą UV, której światło w niektórych przypadkach pozwala na wyostrzenie tekstu niewidocznego w normalnych warunkach oraz przy współpracy z filologiem z Działu Zbiorów Specjalnych, panią Aleksandrą Golik – Prus, odczytano zapis, który okazał się niczym innym jak rachunkiem zapisanym po grecku! Prawdopodobnie właściciel czy użytkownik należał do grona osób wykształconych,  skoro posiadał znajomość języka greckiego (fot. 6). Ledwie czytelny dukt pisma rachunku został delikatnie wzmocniony, żeby nie było już wątpliwości,  że: „Od Slonuka 40 fl i 5 zł. Ode mnie 22 floreny. Cały rachunek w całości 85 florenów i 10 denarów”. Cena to za oprawę czy książkę – tego już nie napisano (fot.7).

Konserwacja wykonana w 2018 roku w pracowni
Książnicy Cieszyńskiej przez Łucję Brzeżycką.